Kiedyś już pisałam o dużej kartce, ale ta, którą teraz zrobiłam na zamówienie jest jeszcze większa, a dokładnie ma 30x30cm, co po rozłożeniu daje 30x60cm! Wspólnie z Panią, która ją zamówiła dopracowywałyśmy szczegóły, aby jak najbardziej spodobała się obdarowanemu. Kolorystyka była z góry narzucona, miał być to krem i kobalt. Na szczęście nie musiałam powstrzymywać się od kwiatów, a na życzenie Klientki dodane zostały również cyrkonie.
Ta ogromna karteczka prezentuje się tak:
Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazku i właśnie z powodu potrzeby zbindowania kartki późną nocą musiałam wymyślić coś, czym będę mogła bindolkę zastąpić (nie mam bindownicy, a dzięki uprzejmości Mamajudo od czasu do czasu, gdy mam taką potrzebę, binduję na jej sprzęcie). Z pomocą przyszła mi zaciskarka do nitów z funkcją dziurkowania, imadło z piwnicy oraz paluszki Męża :D Może niezbyt zgrabne i zadbane, ale za to męskie i silne ;)

Jak zawsze w sytuacjach ekstremalnych ratowały mnie przydasie ze Scrapcafe, tym razem archival cobalt (bez stempelków odbitych tym tuszem kartka była jakaś pusta i bez wyrazu, a kolor ten idealnie pasował do papieru kontrastowego) i kryształki samoprzylepne.
Fajnie było oderwać się od zaproszeń komunijnych, ale niestety kolejne zamówienia czekają na realizację i co mnie najbardziej przeraża, to lista rzeczy do zrobienia stale się wydłuża i mam wrażenie, że wcale z niej nie ubywa :)
Pozdrawiam :)







Fantastyczna kartka.